Post 29 Maj 2017, 12:23

Serwis MotoItalia

Postanowiłem napisać, bo mnie wkur...żyli bardzo. A było to tak: po wyprawie do Malagi z Motormanią zostawiłem motonga w serwisie (prosto z naczepy zapchany do serwisu bo Motormania/Motoitalia to jeden uj) na regulację luzu zaworowego. Wszystko fajnie pięknie, panowie mieli w pytę czasu bo jeździc mi się już nie chciało w zeszłym roku, więc moto stało ze 2 miesiące u nich. Zrobili, uszczelkę pod deklem też wymienili, ja zapłaciłem i generalnie nie spieszyłem się z odbiorem ... no ale w końcu odebrałem (oczywiście nie na kołach tylko furgonem). Stała sobie bidulka u mnie w hali nie ruszana do kwietnia kiedy to postanowiłem wystawić ją na sprzedaż ... mówię "sprawdzę, żeby nie było lipy jak ktoś ewentualnie będzie zainteresowany" ... no i pierwszy zonk serwisowy - lewy wentylator nie działa, kostka wesoło buja się przy chłodnicy, ewidentnie panowie zapomniały podpiąć (serwis autoryzowany, przy generalnym sprowadzaczu włoszczyzny do polski przypominam), mówię "uj, sam se podepne" no i se podepłem, co się ujebałem to moje. Nastał dzień "bajzlu na Bemowie", mówię "podjadę se towarzysko" ... odpala, wentylatoruje na dwie strony, no bajka .. jadę ... przy Powązkach są takie dwa fajne zakręty (jedyne zakręty w Warszawie dla zamiejscowych info) gdzie widać i można iść bombą, przejechałem sobie ja je na lajcie, bez rumakowania... potem są światła przed Maczka ... ruszamż ja sobie z tych świateł (bo czerwone było więc stój) i jakież zdziwienie mnie ogarnia kiedy na 3 moto przestaje ciągnąć i schodzi z obrotów (nie gaśnie) ... kręcę ja ci manetą a tu nic, maneta dyma dookoła prawie ... myślę "ujebałaś linka gazu", jak pech to pech ... zjeżdżam spokojnie do krawężnika, zsiadam, zapierdalam na pych do najbliższego skrzyżowania żeby z drogi truchło zepchnąć, bo ekranów dookoła nastawiali .. mówię "zerknę, bo może będę umiał naprawić" ... zadupek out, klucze są, siodło out, zbiornik w górę i co widzę ... te chuje jebane z AUTORYZOWANEGO SERWISU APRILIA nie dokręcili pancerza do uchwytu i wzięło i wypadło (są tam dwie nakrętki kontrujące na końcu pancerza i taki wspornik do którego się toto mocuje), to se wziełem i sam dokręciłem.
I teraz, kurwa mać, powiedzcie mi drodzy czytelnicy co by było gdybym na owych dwóch zakrętach rumakował i toto by wzięło i wypadło 200 metrów wcześniej ?? Nawet przy nierumakowaniu byłoby niewesoło. Gdyby to był normalny kraj to już by mieli prawników na plecach, a u nas ? Nawet nie chce mi się do nich dzwonić z awanturą. Wniosek - chcesz mieć dobrze zrób se sam (albo oddaj do zaufanego serwisu, nie musi być autoryzowany).